Nie będzie powtórki z konkursu indywidualnego. Kompromitacja polskiego miksta

Poniedziałek był wielkim dniem dla polskich skoków narciarskich. Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal w konkursie indywidualnym na skoczni normalnej podczas Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie-Cortinie. Wprawdzie z wtorkowym występem polskiej drużyny mieszanej nie wiązano podobnych oczekiwań, to jednak należało się spodziewać, że końcowy rezultat będzie lepszy. Tymczasem biało-czerwoni nie tylko zakończyli występ w konkursie na pierwszej serii, ale także znaleźli się na końcu stawki.

Fot. PressFocus

Problemy od samego początku

Reprezentacja Polski do konkursu drużyn mieszanych przystąpiła w następującym składzie: Pola Bełtowska, Anna Twardosz, Kacper Tomasiak oraz Paweł Wąsek.

Optymizmem nie mogły napawać już wyniki serii próbnej, w której polski zespół – gdyby wyniki byłyby klasyfikowane – zająłby dziewiąte miejsce.

Jak się później okazało – w porównaniu do oficjalnego konkursu, nie byłby to zły wynik. Polska po pierwszej próbie w wykonaniu Poli Bełtowskiej, która wylądowała na 82 metrze, zajmowała ostatnie, 12. miejsce. Sytuacja minimalnie poprawiła się po skoku Wąska, który pozwolił przesunąć się kadrze o jedno oczko wyżej. Nieźle zaprezetowała się Twardosz, która skoczyła 92 metry. Najdalej z biało-czerwonych poleciał Tomasiak (100.5 metra), ale nie zmieniło to wiele w pozycji naszego zespołu.

Polskie skoczkinie oraz skoczkowie pozostali na tej pozycji do końca pierwszej serii, co oznaczało pożegnanie się z rywalizacją. Był to rozczarowujący wynik, gdyż w najlepszej „ósemce”, która wywalczyła przepustkę do finałowej serii konkursu, znalazły się między innymi Chiny czy Stany Zjednoczone. Tymczasem jedyną reprezentacją, od której lepsi okazali się Polacy, byli Rumuni.

Dominacja Słoweńców, wielki dzień Prevca

Niespodzianki nie było, jeśli mowa o końcowym rezultacie konkursu. Po złoty medal sięgnęli faworyzowani Słoweńcy w składzie: Nika Vodan, Anze Lanisek, Nika Prevc, Domen Prevc. Szczególnie ten ostatni ma ogromne powody do radości, bowiem, choć w Pucharze Świata debiutował ponad 10 lat temu i ma na swoim koncie dziesiątki triumfów, to jednak po olimpijski medal sięgnął dopiero po raz pierwszy w karierze.

Avatar photo
Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.